Mateusz Jackowski:
Kiedy byłem małym chłopcem, tata kupił mi motorynkę. Od tego wszystko się
zaczęło… Potem był Simson, na którym uczyłem się konstrukcji i działania
silnika. Złapałem bakcyla i wciągnąłem się
Czy jedzie z nami
pilot?
Mateusz Jackowski ze
Skierniewic jest pilotem rajdowym. W rozmowie z Głosem opowiada o swojej
karierze, i o nie zawsze łatwej współpracy ze swoim kierowcą. Opowiada, jak umiejętność składania silnika może
uratować skórę.
Jego przygoda ze sportami motoryzacyjnymi , na poważnie,
rozpoczęła się pod koniec 2014 roku. Z Damianem Boncelą wystartował w Konkursowej Jeździe Samochodowej
w Tomaszowie Mazowieckim. Jak twierdzą fachowcy, udział KJS to najprostszy
sposób, by zacząć się ścigać. Dla niewtajemniczonych KJS, to popularna impreza
motoryzacyjna o charakterze otwartym dla kierowców nieposiadających żadnych
licencji sportowych. Zgodnie z wytycznymi PZM: mówiąc o tych zawodach, nie
można używać określeń rajd i zawodnik. To drugie pojęcie zastrzeżone jest dla
osób z licencją sportową, z kolei rajd to zmagania zawodników.
Zatem Mateusz usiadł za kierownicą swojej rajdówki (fiata
cinquecento), Mati został jego pilotem. Dziś Mateusz Jackowski startuje razem z Pawłem Kubackim, a w fotelu
Damiana zasiadam w "awaryjnych" sytuacjach.
Jak wygląda twoje
przygotowanie do zawodów?
Zaczyna się godzinę przed wyjazdem, kiedy to w panice szukam
jakiegokolwiek pustego zeszytu oraz działającego długopisu (śmiech).
Praktycznie na każdym rajdzie dostajemy mapkę z trasą, według niej robimy
później zapoznanie z trasą oraz jej dokładny opis. Opis zawiera instrukcje dla
kierowcy (np. który zakręt może ciąć, a którego nie). Krótko, pilot musi
dokładnie dyktować trasę a kierowca słuchać pilota, inaczej może skończyć się
to „dzwonem”.
Jak wspominasz swój
pierwszy start?
Mój pierwszy start to KJS Walentynkowy 2015 w Tomaszowie
Mazowieckim. Pomimo bardzo dużego stresu przed startem wspominam go bardzo
dobrze. Nie dość, że zamiast siedzieć przed komputerem spędziłem dzień poza
domem, to jeszcze dostałem puchar za 3. miejsce w 1 klasie razem z Damianem
Boncelą.
Mówisz, że ściganie
się to twoje hobby. Czy to sposób „relaksu” dla każdego czy nielicznych?
Hmm... predyspozycje aby zostać pilotem ? Zeszyt, długopis
oraz kask. No, i nie zapominajmy o kierowcy, kogoś przecież trzeba pilotować
(śmiech). W niektórych imprezach wystarczy mieć ukończone 17 lat, a w innych
niestety trzeba mieć co najmniej 18. Trzeba jednak wiedzieć, że rajdy to drogie
hobby. Trzeba zapłacić wpisowe, w zależności od rangi imprezy. Koszt nierzadko
zamyka się czterocyfrową liczbą. Rajdówka i laweta na wodę nie jeżdżą, za
paliwo do nich także trzeba zapłacić. W przypadku rajdów kilkudniowych dochodzi
do tego nocleg, wyżywienie...itp.
Startujemy w okolicznych rajdach, np. w Łodzi czy też, u
nas, w Skierniewicach. Paweł jest kierowcą który lubi ryzyko. Bardzo lubi
"przytulać" się do różnych przeszkód. Szczerze powiedziawszy trochę
bałem się z nim jeździć autem, które nie posiadało klatki bezpieczeństwa, ale
nissan ostatnimi czasy zyskał taką klatkę, tak więc teraz strach minął.
Wcześniej jeździłem razem z Damianem Boncelą jego fiatem cinquecento, prawie
100-konnym "pikaczu". Aktualnie Damiana pilotuje Przemek, a ja jeżdżę
z nimi po prawie, że całej Polsce jako fotograf.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz