środa, 17 sierpnia 2016

Czy „jedzie” z nami pilot?

Mateusz Jackowski: Kiedy byłem małym chłopcem, tata kupił mi motorynkę. Od tego wszystko się zaczęło… Potem był Simson, na którym uczyłem się konstrukcji i działania silnika. Złapałem bakcyla i wciągnąłem się
Czy jedzie z nami pilot?
Mateusz Jackowski ze Skierniewic jest pilotem rajdowym. W rozmowie z Głosem opowiada o swojej karierze, i o nie zawsze łatwej współpracy ze swoim kierowcą. Opowiada,  jak umiejętność składania silnika może uratować skórę.
Jego przygoda ze sportami motoryzacyjnymi , na poważnie, rozpoczęła się pod koniec 2014 roku. Z Damianem Boncelą  wystartował w Konkursowej Jeździe Samochodowej w Tomaszowie Mazowieckim. Jak twierdzą fachowcy, udział KJS to najprostszy sposób, by zacząć się ścigać. Dla niewtajemniczonych KJS, to popularna impreza motoryzacyjna o charakterze otwartym dla kierowców nieposiadających żadnych licencji sportowych. Zgodnie z wytycznymi PZM: mówiąc o tych zawodach, nie można używać określeń rajd i zawodnik. To drugie pojęcie zastrzeżone jest dla osób z licencją sportową, z kolei rajd to zmagania zawodników.
Zatem Mateusz usiadł za kierownicą swojej rajdówki (fiata cinquecento), Mati został jego pilotem. Dziś Mateusz Jackowski  startuje razem z Pawłem Kubackim, a w fotelu Damiana zasiadam w "awaryjnych" sytuacjach.
Jak wygląda twoje przygotowanie do zawodów?
Zaczyna się godzinę przed wyjazdem, kiedy to w panice szukam jakiegokolwiek pustego zeszytu oraz działającego długopisu (śmiech). Praktycznie na każdym rajdzie dostajemy mapkę z trasą, według niej robimy później zapoznanie z trasą oraz jej dokładny opis. Opis zawiera instrukcje dla kierowcy (np. który zakręt może ciąć, a którego nie). Krótko, pilot musi dokładnie dyktować trasę a kierowca słuchać pilota, inaczej może skończyć się to „dzwonem”.
Jak wspominasz swój pierwszy start?
Mój pierwszy start to KJS Walentynkowy 2015 w Tomaszowie Mazowieckim. Pomimo bardzo dużego stresu przed startem wspominam go bardzo dobrze. Nie dość, że zamiast siedzieć przed komputerem spędziłem dzień poza domem, to jeszcze dostałem puchar za 3. miejsce w 1 klasie razem z Damianem Boncelą.
Mówisz, że ściganie się to twoje hobby. Czy to sposób „relaksu” dla każdego czy nielicznych?
Hmm... predyspozycje aby zostać pilotem ? Zeszyt, długopis oraz kask. No, i nie zapominajmy o kierowcy, kogoś przecież trzeba pilotować (śmiech). W niektórych imprezach wystarczy mieć ukończone 17 lat, a w innych niestety trzeba mieć co najmniej 18. Trzeba jednak wiedzieć, że rajdy to drogie hobby. Trzeba zapłacić wpisowe, w zależności od rangi imprezy. Koszt nierzadko zamyka się czterocyfrową liczbą. Rajdówka i laweta na wodę nie jeżdżą, za paliwo do nich także trzeba zapłacić. W przypadku rajdów kilkudniowych dochodzi do tego nocleg, wyżywienie...itp.
Aktualnie jeździsz razem z Pawłem Kubackim jego nissanem micrą.

Startujemy w okolicznych rajdach, np. w Łodzi czy też, u nas, w Skierniewicach. Paweł jest kierowcą który lubi ryzyko. Bardzo lubi "przytulać" się do różnych przeszkód. Szczerze powiedziawszy trochę bałem się z nim jeździć autem, które nie posiadało klatki bezpieczeństwa, ale nissan ostatnimi czasy zyskał taką klatkę, tak więc teraz strach minął. Wcześniej jeździłem razem z Damianem Boncelą jego fiatem cinquecento, prawie 100-konnym "pikaczu". Aktualnie Damiana pilotuje Przemek, a ja jeżdżę z nimi po prawie, że całej Polsce jako fotograf. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz