środa, 7 września 2016

Pan młody na białym koniu, czyli w czym wybrać się na ślub

Jeszcze parę lat temu królowała moda na podróżowanie do ślubu amerykańskimi, olbrzymimi limuzynami. Moda ta przeminęła, dzisiaj dla wielu ten wybór wydaje się kiczem, ale czy na pewno…

Pan młody na białym koniu, czyli w czym wybrać się na ślub

Stając na ślubnym kobiercu, przyrzekamy sobie pozostać razem do śmierci. Oczywiście praktycznie, często nie wygląda to tak różowo. Natomiast przynajmniej w teorii oznacza to dla wielu z Nas, że prawdopodobnie nie będziemy mieli kolejnej okazji do ślubu. Dlatego szczególny nacisk kładziemy na wiele z pozoru nieistotnych elementów, które mają podkreślić wyjątkowość tego dnia. Na początek warto zastanowić się jaki pojazd wybrać, kierując się z przyszłą żoną/ mężem przed ołtarz- limuzyną, zabytkowym autem czy może dorożką? Poniższa lektura ma ułatwić znalezienie odpowiedzi na to pytanie, a nie koniecznie wskazać gotową, ponieważ jak dobrze wiemy „o gustach się nie dyskutuje.”
Dzień ślubu to bez wątpienia wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju moment w życiu, w którym młodzi mogą, a wręcz powinni, spełniać swoje marzenia. To często jedna z niewielu okazji, żeby przejechać się luksusową limuzyną, wynająć stary, zabytkowy samochód czy zafundować sobie romantyczną, arystokratyczną przejażdżkę dorożką. Nawet jeśli młodzi posiadają swój własny, nie najgorszy samochód, często w dniu ślubu oczekują odrobiny luksusu czy powiewu szaleństwa. Nietuzinkowy pojazd- to słowo klucz, jeśli chcecie być zauważeni, pozostawić niezapomniane wrażenie oraz mieć piękną pamiątkę na filmie i zdjęciach ślubnych, do której bez wstydu będzie można wrócić po latach. 

Istnieją klasyczne i bardziej współczesne rozwiązania, ale cóż jest bardziej pięknego i dostojnego od arystokratycznej dorożki? Wydaje się, że nic nie może być bardziej romantyczne niż Pan Młody na białym koniu, który niczym książę, czeka pod zamkiem teściów na swoją księżniczkę. Niestety pojawiają się pewne problemy. Zacznijmy od tych najbardziej oczywistych, mianowicie pogody. Cóż pogoda w naszym nadwiślańskim kraju rzadko związana jest z tą ze słonecznego południa Europy. Zdarza się Brytyjska aura i deszcz. To sprawia, że preferowanym rozwiązaniem będzie zamknięta dorożka, która częściowo traci już część magii. Pragnę podkreślić, że to oczywiście kwestia gustu, natomiast kto lubi marznąć? Niestety w dorożce próżno szukać ogrzewania, dlatego trzęsąca się przed ołtarzem Panna Młoda może nie wyglądać zbyt korzystnie na późniejszym nagraniu. Załóżmy natomiast, że mamy szczęście i pogoda dopisała. Czy to koniec problemów? Oczywiście, że nie, to dopiero początek. W upale pocimy się, wspomnę tylko, że nie mamy co liczyć na klimatyzację. Niestety w poceniu się nie zostajemy sami. Oprócz nas przegrzewają się również zwierzęta, dla których antyperspirant wydaje się równie obcy, co dla ludzi z baroku woda i mydło. A umówmy się, kto z nas chciałby tańczyć z Panną Młodą lub Panem Młodym, który śmierdzi koniem? Również nadmiernie kichający państwo młodzi, mogą być odpychający, dlatego to nie jest dobre rozwiązanie dla alergików. Z logistycznego punktu widzenia pojawia się również inny problem. Wbrew temu co przedstawił film „Asterix i Obelix na Olimpiadzie”, rydwany zaprzęgnięte w konie to nie bolidy formuły 1, to raczej pojazdy zbliżone do lokomotywy, Jana Brzechwy. Makijaż, fryzura i Pan Młody szukający czystych skarpet to zdecydowanie elementy wpływające na punktualność. Teraz zaznaczmy, że na weselu spotyka się cała rodzina, a powiedzenie iż „z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach” i „jak Polak głodny to zły” nie wzięło się przypadkowo, może okazać się punktem zapalnym całej uroczystości. Dorożka nie daje możliwości odrobienia czasu, prawdopodobnie wręcz spowolni nasze szacunkowe obliczenia, co może rozzłościć kucharki, które po raz trzeci przygrzewają rosół dla coraz bardziej zdegustowanych i znudzonych czekaniem gości.
Przejdźmy teraz, do przechodzącej do lamusa powoli mody na wielkie amerykańskie limuzyny. Na całym świecie limuzyna jest synonimem powodzenia i luksusu, który ma zapewnić również nowożeńcom. Często w wynajmowanej limuzynie mieszczą się młodzi, świadkowie, a także przyjaciele czy rodzice. Największa zaleta limuzyn to barek, który być może pozwoli rozluźnić się stremowanej parze młodej. Niestety i ta opcja nie jest pozbawiona wad. Po pierwsze, z czym kojarzy wam się długi czarny samochód? Z autem pogrzebowym… Załóżmy, że wybraliśmy biały, który nie pochłania tak bardzo promieni słonecznych i jest lepszy w ciepłe dni. Średnica zawracania i długość sprawia, że wjazd pod naszą remizę musi być odpowiednio szeroki, a także pozbawiony progów, abyśmy nie poczuli się jak Prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki i nie utknęli, w aucie wiszącym na podwoziu. Jeśli okaże się, że mamy zbyt wielu znajomych, których domowy barek świeci pustkami, limuzyna również może nie być naszym najlepszym przyjacielem. Oczywiście w bagażniku zmieści się pokaźna ilość alkoholu, ale opcja z zatrzymaniem się pod monopolowym na zakup kolejnych bilecików otwierających weselne bramki może okazać się niemożliwe do realizacji. Małe sklepy monopolowe odpadają, uratować mogą nas jedynie ogromne parkingi, w których zajmiemy cały rząd.  Największy minus wielu limuzyn to wiek. Zbliżony do historycznego początku, dorożkarstwa. To nie obraza dla zabytkowych samochodów. Zaletą zabytkowych aut, o których następnie wspomnę jest ich świetny, zbliżony do fabrycznego stan techniczny. My natomiast mówimy o samochodach, które przez lata przechodziły z rąk do rąk i zrobiły miliony kilometrów, zaliczając oprócz kolejnych imprez również różnej wielkości doły. Nikt chyba nie planuje dojechać na wesele lawetą? Chyba, że to rodzinna tradycja i kultywowanie tradycji, w takim wypadku to świetne rozwiązanie.

Rozwijając temat wspomnianych aut zabytkowych. Stan techniczny, błyszczące chromy i jagnięca skóra to ich największy atut i znak rozpoznawczy. Szyk, elegancja i tradycja to wartości ponadczasowe. Retro zdjęcia zawsze będą modne. Nie straszny im deszcz, chłód (chyba, że ślub planujemy w czasie syberyjskich mrozów, wtedy do rozważenia pozostają buty z dobrą podeszwą, aby łatwiej było wziąć auto na pych) , z upałem może już być w kratkę. Część aut ma klimatyzację, ale to nie były czterostrefowe automaty, a raczej cisi zabójcy, ze względu na rozwiązania, które mogły do kabiny wprowadzać niebezpieczne związki, które powstały w nagrzanych, stojących układach. Jednak i to rozwiązanie nie jest bez wad. Wybierając auto musimy uważać. Czarna Wołga odstraszy część starszych gości, których znajomi zniknęli w niewyjaśnionych okolicznościach. Problemem może być również pedantyczny chirurg, właściciel udostępnianego pojazdu, który czyści go szczoteczką każdego ranka i wyrzuci nas kiedy na tapicerce lub dywaniku pojawi się jakikolwiek brud. Państwo młodzi ponadto będą musieli zachować wstrzemięźliwość od napojów alkoholowych, jeśli chcą liczyć na podwózkę ze strony wspomnianego dżentelmena do domu. Biorąc to wszystko pod uwagę, może warto zdecydować się na zabytkowy kabriolet?

Istnieją również bardziej ekstrawaganckie rozwiązania, dla współczesnych hipsterów (dopisek redakcji, zgodnie z definicją- przedstawiciel współczesnej subkultury, funkcjonującej zarówno wśród nastolatków, jak i ludzi po 20. i 30. roku życia i starszych. Wyznacznikiem stylu hipsterów jest deklarowana niezależność wobec głównego nurtu kultury masowej tzw. „mainstreamu” i ironiczny stosunek do niego oraz przesadne akcentowanie swojej oryginalności i indywidualności.) Jakie? Prosty przykład-  Nowojorska Taksówka. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Dzisiaj wydaje się to pomysł ciekawy i nietuzinkowy, w przyszłości może okazać się szczytem kiczu. Jedno jest pewne, ciężko będzie go przebić, więc następnym razem goście będą mogli szykować się na nowożeńców w amfibii lub poduszkowcu.   

Na koniec pozostawiłem najbardziej popularne rozwiązanie. Pożyczenie od znajomego nowego, ładnego, współczesnego samochodu. Podkreślam „pożyczenie od znajomego”, ponieważ zgodnie z przepisami, które miały wyeliminować z rynku przewozów pasażerskich przewoźników nieposiadających licencji, w myśl znowelizowanego art. 18 ust. 4a ustawy zmianie ustawy o transporcie - "przewóz okazjonalny" wykonuje się "pojazdem samochodowym przeznaczonym konstrukcyjnie do przewozu powyżej 7 osób łącznie z kierowcą". Natomiast my mówimy najczęściej o autach 4 i 5 osobowych. Chyba, że Państwo Młodzi wyraźnie pospieszyli się i do ślubu jadą rodzinnym Vanem z gromadką dzieci. Ustawodawca - przynajmniej teoretycznie - pozostawił jednak w przepisach pewną furtkę dla osób wykorzystujących swoje motoryzacyjne perełki do przewozu par młodych. Ust. 4b art. 18 mówi, że "dopuszcza się przewóz okazjonalny pojazdami zabytkowymi niespełniającymi kryterium konstrukcyjnego określonego w ust. 4a". To dobra wiadomość, dla wszystkich, którzy chcą do ślubu pojechać starym amerykańskim Cadillakiem, czy Czajką. Załóżmy jednak, że chcemy uniknąć splendoru i wybrać Forda Mondeo, lub pozwolić sobie na luksus przejażdżki Audi A8 czy BMW serii 7. Wtedy po znalezieniu odpowiedniego przyjaciela w książce adresowej z przeszłości, lub dwudniowego na okres wesela z internetu, problemy prawne mamy z głowy. Jednak tracimy całą wyjątkowość, nasz przejazd będzie tradycyjny i kiedy za 20 lat ze znajomymi obejrzymy w rocznicę film, to stwierdzimy, że nasze wesele odbyło się bez fajerwerek. Wybór najlepszego rozwiązania zostawiamy przyszłym Nowożeńcom.

5 złotych zasad, którymi warto kierować się, przy wybieraniu oferty
1.       Czas- im wcześniej tym lepiej- uznaje się 3 miesiące za bezpieczny okres, ale w szczycie sezonu, istnieje prawdopodobieństwo, że nasza wymarzona „fura” będzie zajęta. Ponadto przyglądanie się ofertom, wyczuli nas na pewne szczegóły, które pozwolą uniknąć błędu. Dlatego nie zostawiajmy tego na ostatnią chwilę!



2.       „Kasa misiu, kasa!”- nikt nie chce paść ofiarą oszusta i naciągacza. Niska cena powinna skłonić nas do sprawdzenia czy oferta nie zawiera ukrytych opłat. Po pierwsze zwróćmy uwagę na czas wynajmu auta. Czy zaczyna się w momencie, którym odbieramy kluczyki, czy wyjazdu z siedziby firmy (zwłaszcza jeśli zlokalizowana jest daleko od nas). Sprawdźmy ile kosztują nadgodziny, jeśli coś się przeciągnie i auto oddamy z opóźnieniem. Warto również sprawdzić czy umowa nie zawiera limitu kilometrów. I systemu ich rozliczania. Tzn. czy zamawiając auto droga z siedziby firmy do klienta zostaje wliczona.
3.       „Panie Kierowco odjazd”- warto sprawdzić, czy umowa zawiera sam pojazd, czy może pojazd z kierowcą. Jeśli pojazd kierowcą to czy jego wynagrodzenie wliczone jest w koszty.
4.       Dekoracje- czy w umowie jest mowa o dekoracjach? Czy jest ona w cenie (i jak wygląda, żeby nie było niespodzianek)?  Czy młodzi muszą się o nią samodzielnie zatroszczyć? A może ze względu na obawę o zniszczenie auta właściciel nie pozwala na montowanie dekoracji? Na te wszystkie pytania trzeba znaleźć odpowiedź.
5.       Umowa, umowa, umowa- koszta usługi, terminy, zadatki lub zaliczki – czyli wszystkie elementy bez których nie może obejść się umowa. Ważne jest aby wszystko było czarno na białym. Dzięki temu mamy pewność, że nikt nas nie oszuka i wiemy na czym stoimy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz