Jeszcze parę lat temu królowała moda na
podróżowanie do ślubu amerykańskimi, olbrzymimi limuzynami. Moda ta przeminęła,
dzisiaj dla wielu ten wybór wydaje się kiczem, ale czy na pewno…
Pan młody na białym koniu, czyli w czym wybrać się na ślub
Stając na ślubnym kobiercu,
przyrzekamy sobie pozostać razem do śmierci. Oczywiście praktycznie, często nie
wygląda to tak różowo. Natomiast przynajmniej w teorii oznacza to dla wielu z
Nas, że prawdopodobnie nie będziemy mieli kolejnej okazji do ślubu. Dlatego szczególny
nacisk kładziemy na wiele z pozoru nieistotnych elementów, które mają
podkreślić wyjątkowość tego dnia. Na początek warto zastanowić się jaki pojazd
wybrać, kierując się z przyszłą żoną/ mężem przed ołtarz- limuzyną, zabytkowym
autem czy może dorożką? Poniższa
lektura ma ułatwić znalezienie odpowiedzi na to pytanie, a nie koniecznie
wskazać gotową, ponieważ jak dobrze wiemy „o gustach się nie dyskutuje.”
Dzień ślubu to bez wątpienia wyjątkowy i jedyny w swoim
rodzaju moment w życiu, w którym młodzi mogą, a wręcz powinni, spełniać swoje
marzenia. To często jedna z niewielu okazji, żeby przejechać się luksusową
limuzyną, wynająć stary, zabytkowy samochód czy zafundować sobie romantyczną,
arystokratyczną przejażdżkę dorożką. Nawet jeśli młodzi posiadają swój własny,
nie najgorszy samochód, często w dniu ślubu oczekują odrobiny luksusu czy
powiewu szaleństwa. Nietuzinkowy pojazd- to słowo klucz, jeśli chcecie być
zauważeni, pozostawić niezapomniane wrażenie oraz mieć piękną pamiątkę na
filmie i zdjęciach ślubnych, do której bez wstydu będzie można wrócić po latach.
Istnieją klasyczne i bardziej współczesne rozwiązania, ale
cóż jest bardziej pięknego i dostojnego od arystokratycznej dorożki? Wydaje
się, że nic nie może być bardziej romantyczne niż Pan Młody na białym koniu, który
niczym książę, czeka pod zamkiem teściów na swoją księżniczkę. Niestety
pojawiają się pewne problemy. Zacznijmy od tych najbardziej oczywistych,
mianowicie pogody. Cóż pogoda w naszym nadwiślańskim kraju rzadko związana jest
z tą ze słonecznego południa Europy. Zdarza się Brytyjska aura i deszcz. To
sprawia, że preferowanym rozwiązaniem będzie zamknięta dorożka, która częściowo
traci już część magii. Pragnę podkreślić, że to oczywiście kwestia gustu,
natomiast kto lubi marznąć? Niestety w dorożce próżno szukać ogrzewania,
dlatego trzęsąca się przed ołtarzem Panna Młoda może nie wyglądać zbyt
korzystnie na późniejszym nagraniu. Załóżmy natomiast, że mamy szczęście i
pogoda dopisała. Czy to koniec problemów? Oczywiście, że nie, to dopiero
początek. W upale pocimy się, wspomnę tylko, że nie mamy co liczyć na
klimatyzację. Niestety w poceniu się nie zostajemy sami. Oprócz nas
przegrzewają się również zwierzęta, dla których antyperspirant wydaje się
równie obcy, co dla ludzi z baroku woda i mydło. A umówmy się, kto z nas
chciałby tańczyć z Panną Młodą lub Panem Młodym, który śmierdzi koniem? Również
nadmiernie kichający państwo młodzi, mogą być odpychający, dlatego to nie jest
dobre rozwiązanie dla alergików. Z logistycznego punktu widzenia pojawia się
również inny problem. Wbrew temu co przedstawił film „Asterix i Obelix na
Olimpiadzie”, rydwany zaprzęgnięte w konie to nie bolidy formuły 1, to raczej
pojazdy zbliżone do lokomotywy, Jana Brzechwy. Makijaż, fryzura i Pan Młody
szukający czystych skarpet to zdecydowanie elementy wpływające na punktualność.
Teraz zaznaczmy, że na weselu spotyka się cała rodzina, a powiedzenie iż „z
rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach” i „jak Polak głodny to zły” nie
wzięło się przypadkowo, może okazać się punktem zapalnym całej uroczystości.
Dorożka nie daje możliwości odrobienia czasu, prawdopodobnie wręcz spowolni
nasze szacunkowe obliczenia, co może rozzłościć kucharki, które po raz trzeci
przygrzewają rosół dla coraz bardziej zdegustowanych i znudzonych czekaniem
gości.
Przejdźmy teraz, do przechodzącej do lamusa powoli mody na
wielkie amerykańskie limuzyny. Na całym świecie limuzyna jest synonimem
powodzenia i luksusu, który ma zapewnić również nowożeńcom. Często w
wynajmowanej limuzynie mieszczą się młodzi, świadkowie, a także przyjaciele czy
rodzice. Największa zaleta limuzyn to barek, który być może pozwoli rozluźnić
się stremowanej parze młodej. Niestety i ta opcja nie jest pozbawiona wad. Po
pierwsze, z czym kojarzy wam się długi czarny samochód? Z autem pogrzebowym…
Załóżmy, że wybraliśmy biały, który nie pochłania tak bardzo promieni
słonecznych i jest lepszy w ciepłe dni. Średnica zawracania i długość sprawia,
że wjazd pod naszą remizę musi być odpowiednio szeroki, a także pozbawiony progów,
abyśmy nie poczuli się jak Prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki i nie utknęli,
w aucie wiszącym na podwoziu. Jeśli okaże się, że mamy zbyt wielu znajomych,
których domowy barek świeci pustkami, limuzyna również może nie być naszym
najlepszym przyjacielem. Oczywiście w bagażniku zmieści się pokaźna ilość
alkoholu, ale opcja z zatrzymaniem się pod monopolowym na zakup kolejnych
bilecików otwierających weselne bramki może okazać się niemożliwe do
realizacji. Małe sklepy monopolowe odpadają, uratować mogą nas jedynie ogromne
parkingi, w których zajmiemy cały rząd. Największy minus wielu limuzyn to wiek.
Zbliżony do historycznego początku, dorożkarstwa. To nie obraza dla zabytkowych
samochodów. Zaletą zabytkowych aut, o których następnie wspomnę jest ich
świetny, zbliżony do fabrycznego stan techniczny. My natomiast mówimy o
samochodach, które przez lata przechodziły z rąk do rąk i zrobiły miliony
kilometrów, zaliczając oprócz kolejnych imprez również różnej wielkości doły.
Nikt chyba nie planuje dojechać na wesele lawetą? Chyba, że to rodzinna
tradycja i kultywowanie tradycji, w takim wypadku to świetne rozwiązanie.
Rozwijając temat wspomnianych aut zabytkowych. Stan
techniczny, błyszczące chromy i jagnięca skóra to ich największy atut i znak
rozpoznawczy. Szyk, elegancja i tradycja to wartości ponadczasowe. Retro
zdjęcia zawsze będą modne. Nie straszny im deszcz, chłód (chyba, że ślub
planujemy w czasie syberyjskich mrozów, wtedy do rozważenia pozostają buty z
dobrą podeszwą, aby łatwiej było wziąć auto na pych) , z upałem może już być w
kratkę. Część aut ma klimatyzację, ale to nie były czterostrefowe automaty, a
raczej cisi zabójcy, ze względu na rozwiązania, które mogły do kabiny
wprowadzać niebezpieczne związki, które powstały w nagrzanych, stojących
układach. Jednak i to rozwiązanie nie jest bez wad. Wybierając auto musimy
uważać. Czarna Wołga odstraszy część starszych gości, których znajomi zniknęli
w niewyjaśnionych okolicznościach. Problemem może być również pedantyczny
chirurg, właściciel udostępnianego pojazdu, który czyści go szczoteczką każdego
ranka i wyrzuci nas kiedy na tapicerce lub dywaniku pojawi się jakikolwiek
brud. Państwo młodzi ponadto będą musieli zachować wstrzemięźliwość od napojów
alkoholowych, jeśli chcą liczyć na podwózkę ze strony wspomnianego dżentelmena
do domu. Biorąc to wszystko pod uwagę, może warto zdecydować się na zabytkowy
kabriolet?
Istnieją również bardziej ekstrawaganckie rozwiązania, dla
współczesnych hipsterów (dopisek redakcji, zgodnie z definicją- przedstawiciel
współczesnej subkultury, funkcjonującej zarówno wśród nastolatków, jak i ludzi
po 20. i 30. roku życia i starszych. Wyznacznikiem stylu hipsterów jest
deklarowana niezależność wobec głównego nurtu kultury masowej tzw.
„mainstreamu” i ironiczny stosunek do niego oraz przesadne akcentowanie swojej
oryginalności i indywidualności.) Jakie? Prosty przykład- Nowojorska Taksówka. Wszystko ma swoje plusy
i minusy. Dzisiaj wydaje się to pomysł ciekawy i nietuzinkowy, w przyszłości
może okazać się szczytem kiczu. Jedno jest pewne, ciężko będzie go przebić,
więc następnym razem goście będą mogli szykować się na nowożeńców w amfibii lub
poduszkowcu.
5 złotych zasad, którymi warto kierować się, przy wybieraniu
oferty
1.
Czas- im wcześniej tym lepiej- uznaje się 3
miesiące za bezpieczny okres, ale w szczycie sezonu, istnieje
prawdopodobieństwo, że nasza wymarzona „fura” będzie zajęta. Ponadto przyglądanie
się ofertom, wyczuli nas na pewne szczegóły, które pozwolą uniknąć błędu.
Dlatego nie zostawiajmy tego na ostatnią chwilę!
2.
„Kasa misiu, kasa!”- nikt nie chce paść ofiarą
oszusta i naciągacza. Niska cena powinna skłonić nas do sprawdzenia czy oferta
nie zawiera ukrytych opłat. Po pierwsze zwróćmy uwagę na czas wynajmu auta. Czy
zaczyna się w momencie, którym odbieramy kluczyki, czy wyjazdu z siedziby firmy
(zwłaszcza jeśli zlokalizowana jest daleko od nas). Sprawdźmy ile kosztują
nadgodziny, jeśli coś się przeciągnie i auto oddamy z opóźnieniem. Warto
również sprawdzić czy umowa nie zawiera limitu kilometrów. I systemu ich
rozliczania. Tzn. czy zamawiając auto droga z siedziby firmy do klienta zostaje
wliczona.
3.
„Panie Kierowco odjazd”- warto sprawdzić, czy
umowa zawiera sam pojazd, czy może pojazd z kierowcą. Jeśli pojazd kierowcą to
czy jego wynagrodzenie wliczone jest w koszty.
4.
Dekoracje- czy w umowie jest mowa o dekoracjach?
Czy jest ona w cenie (i jak wygląda, żeby nie było niespodzianek)? Czy młodzi muszą się o nią samodzielnie
zatroszczyć? A może ze względu na obawę o zniszczenie auta właściciel nie
pozwala na montowanie dekoracji? Na te wszystkie pytania trzeba znaleźć
odpowiedź.
5.
Umowa, umowa, umowa- koszta usługi, terminy,
zadatki lub zaliczki – czyli wszystkie elementy bez których nie może obejść się
umowa. Ważne jest aby wszystko było czarno na białym. Dzięki temu mamy pewność,
że nikt nas nie oszuka i wiemy na czym stoimy. 




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz